Home > Gry > Chivalry 2 – Recenzja: piękno chaosu

Chivalry 2 – Recenzja: piękno chaosu

///
Comments are Off
chivalry-2-–-recenzja:-piekno-chaosu

Wbiegamy w środek tłumu wrogów, ale wcześniej rzuciliśmy w nich naszym mieczem, więc chwytamy wielki świecznik i próbujemy trafić, kogo tylko możemy, zanim przewaga liczebna przeciwników poskutkuje naszym krwawym zgonem. To tylko wspomnienie jednej z wielu przykładowych scen z sieciowych potyczek w Chivalry 2. Absurdalne sytuacje pięknie łączą się tutaj z przyjemnym systemem walki wręcz i bitewnymi emocjami.

Podstawowym trybem w tej pozbawionej kampanii singlowej produkcji są starcia dwóch armii – w każdej po 32 osoby. Bitwy te toczą się na wielkich mapach podzielonych na strefy z różnymi celami dla strony ofensywnej. Obrońcy muszą po prostu nie dopuścić, by atakujący dopięli swego. W grę wchodzi tutaj eskortowanie maszyn oblężniczych, podpalanie wiosek, łupienie złota czy nawet atakowanie króla. Największych map jest w sumie pięć – co (biorąc pod uwagę oferowaną na nich zawartość) jest wystarczającą liczbą na premierę, tym bardziej że kolejne będą wprowadzane za darmo.

To właśnie tego typu bitwy są źródłem największej frajdy, bo pełno w nich chaotycznych, nieprzewidywalnych sytuacji. Chodzi tu zarówno o zamierzone przez graczy wygłupy czy ryzykowne zagrania, jak też zupełnie przypadkowe sytuacje. Ktoś może nagle postanowić rzucić się na wrogów tylko z pięściami, jakiś wojak może przesadzić z zamachem i pozbawić głowy własnego sojusznika, ktoś inny zeskoczy z wysokiego muru na grupę przeciwników, licząc na szczęście przy lądowaniu. Chivalry 2 jest perfekcyjnym odrealnieniem i przeniesieniem średniowiecznych bitew do gry wideo – mamy tu idealną dawkę niezamierzonego humoru.

Czytaj więcej…