czy-blyskawica-zniszczy-twojego-smartfona?-xiaomi-to-sprawdzilo

Czy błyskawica zniszczy Twojego smartfona? Xiaomi to sprawdziło

Xiaomi sprawdza, czy czyha na nas niebezpieczeństwo podczas użytkowania smartfona w czasie burzy. Sprawdźmy, co wynikło z tego eksperymentu!

Xiaomi po raz kolejny rozprawia się z mitami związanymi z naszymi smartfonami. Nie tak dawno marka tłumaczyła na swoim kanale YouTube (w zakładce Shorts), dlaczego wkładanie do ryżu mokrego smartfona wcale nie uratuje naszego sprzętu, a także czy przy pomocy pasty da się usunąć rysy na wyświetlaczu:

Xiaomi testuje najbardziej absurdalny lifehack na naprawę smartfona. Działa?

Xiaomi sprawdza, czy burza zniszczy Ci telefon

W serwisie pojawiło się właśnie kolejne ciekawe wideo chińskiego producenta. Tym razem Xiaomi sprawdza, czy burza może mieć wpływ na nasze telefony.

W tym celu twórcy przeprowadzili eksperyment z użyciem transformatora Tesli, czyli obwodu transformatora wytwarzającego prąd przemienny o niskim natężeniu. Takie urządzenie pozwoliło producentowi na symulację błyskawicy.

W materiale wideo widzimy, że smartfon, w którego nieustannie trafiają „błyskawice” dalej działa bez żadnych problemów technicznych. Sprzęt wciąż odtwarza wideo, co widzimy na nagraniu, a nawet odbiera połączenia.

W ten sposób Xiaomi obala kolejny mit, jako błyskawice mogły zaszkodzić naszemu sprzętowi.

Szansa na taki wypadek jest minimalna – to dlatego, że większość wyładowań atmosferycznych składa się z energii elektrycznej o niskiej częstotliwości. Smartfony wykorzystują natomiast energię elektryczną o wysokiej częstotliwości.

Producent tłumaczy też, jak powstała plotka sugerująca, że burza może zaszkodzić naszym smartfonom. Ma ona wiele lat i dotyczyła przede wszystkim telefonów przewodowych, które mogły przewodzić pioruny. Wtedy niebezpieczeństwo było znacznie większe.

Pamiętajmy jednak, aby w miarę możliwości podczas burzy zachować podstawowe zasady bezpieczeństwa. Z żywiołem nie ma żartów.

Przeczytaj również

Samsung wdraża system Android 13 także dla „staruszków”. Pamiętasz takie modele?

Źródło