disco-elysium-–-kolejna-osoba-zwolniona-z-za/um.-toksycznosc-i-oszustwo

Disco Elysium – kolejna osoba zwolniona z ZA/UM. Toksyczność i oszustwo

Afery związanej z sytuacją w studio ZA/UM ciąg dalszy. Dzisiaj w sieci pojawiła się informacja, że kolejna osoba niedobrowolnie opuściła szeregi zespołu. Jest nią Kaur Kender, producent wykonawczy gry Disco Elysium, który tym samym dołączył do trzech poprzednich osób, jakie spotkał ten sam los – Roberta Kurvitza, Helen Hindpere (główną scenarzystkę gry) oraz Aleksandra Rostova (reżysera ds. artystycznych).

To jednak nie wszystko – po tym odejściu Kurvitz oraz Rostov oskarżyli nowych właścicieli firmy o oszustwo. Studio natomiast postanowiło odpowiedzieć oficjalnym oświadczeniem, w którym zawarło zarzuty wobec ojców gry Disco Elysium (podajemy za serwisem GamesIndustry.biz). Jest tego sporo.

Disco Elysium – kolejna osoba zwolniona z ZA/UM. Toksyczność i oszustwo

Disco Elysium – afery z firmą ZA/UM ciąg dalszy

Przypomnijmy, że wszystko zaczęło się na początku października bieżącego roku, kiedy to dowiedzieliśmy się o zwolnieniu scenarzystów Roberta Kurvitza i Helen Hindpere, a także reżysera artystycznego Aleksandra Rostova oraz Martina Luigi, sekretarza stowarzyszenia kulturalnego ZA/UM. 24 października Robert Kurvitz pozwał studio ZA/UM w związku z rzekomym bezprawnym przejęciem własności intelektualnej, czyli Disco Elysium. Luiga natomiast od samego początku afery sugerował, iż odejście ze studia wspomnianych deweloperów ma związek z inwestorami (i zarazem osobami, które sprawują aktualnie pełną kontrolę zarówno nad studiem, jak i grą) Kaurem Kenderem i Tonisem Haavelem.

W swoim wpisie Kurvitz oraz Rostov przytoczyli początki istnienia ZA/UM, kiedy to większość udziałów w firmie należała do Margusa Linnamae. W 2021 roku został on jednak wykupiony przez spółkę Tutreke OU, która była wówczas jednym z mniejszych udziałowców. Stali za nią Ilmar Kompus oraz Tonis Haavel – dwójka miała natychmiast zacząć odcinanie oryginalnych twórców od jakichkolwiek działań ZA/UM. Tutreke OU miało nawet posunąć się do nielegalnych działań, aby zdobyć większościowe udziały w studio. Zdaniem autorów wpisu firma miała wykorzystać przy zakupie pieniądze samego ZA/UM – w tym środki przeznaczone na produkcję kontynuacji Disco Elysium. Wspierać miał ich Kender, który także posiadał pomniejsze udziały w studio. Twórcy zwrócili także uwagę, że Haavel jeszcze w 2007 roku miał zostać skazany w związku z defraudacją pieniędzy inwestorów – oszustwa więc nie powinny być mu obce.

Oficjalne stanowisko obecnego zarządu ZA/UM

Studio odpowiedziało oficjalnym oświadczeniem, w którym zarzuciło byłym pracownikom toksyczne zachowanie względem pozostałych pracowników w ZA/UM. Miało ono przejawiać się w formie przemocy werbalnej, dyskryminacji na tle płciowym oraz ograniczonego do zera zaangażowania we własne obowiązki. Ci sami pracownicy mieli także próbować nielegalnie sprzedać własność intelektualną należącą do ZA/UM, czyli markę Disco Elysium. Obecny prezes studia, Ilmar Kompus, w wywiadzie dla estońskiej gazety Estonian Ekspress oskarżył Kurvitza oraz udziałowca Saandara Taala o poniżanie współpracowników i planowaną kradzież marki. To ma oznaczać sprzedanie się potajemnie z naruszeniem istniejących umów – problem w tym, że, deweloperzy rzekomo nieszczególnie przyciągali uwagę wydawców.

Dalej czytamy, że studio miało wielokrotnie próbować poprawić sytuację, aczkolwiek po wielu rozmowach i braku jakichkolwiek efektów musiało zwolnić Rostova. Redakcja serwisu GamesIndustry.biz skontaktowała się także z anonimowym źródłem, które potwierdziło poniekąd zarzuty wobec Kurvitza.

Zdaniem informatora sytuacja w studio nie była prosta; choć z jednej strony starsi pracownicy szanowali scenarzystę i uważali, iż zawdzięczają mu swoje stanowiska, tak nowi pracownicy czuli się niekomfortowo podczas wypowiadania się w sprawach innych osób. Redaktorzy poinformowali również o konflikcie między zespołem biznesowym ZA/UM, którym kieruje Kompus, a grupą kreatywną Kurvitza, dla której zysk miał być rzekomo drugorzędny. Jedno ze źródeł stwierdziło, że była to z jednej strony korporacyjna intryga prezesa, a z drugiej toksyczny autorzyna.

Na razie jednak musimy czekać na dalszy rozwój sytuacji – proces ws. pozwu Roberta Kurvitza został zaplanowany na 28 listopada bieżącego roku.