gralismy-w-forspoken-–-czy-to-moze-sie-uda?

Graliśmy w Forspoken – czy to może się uda?

Graliśmy w Forspoken - czy to może się uda?

Square Enix od dłuższego czasu radzi sobie z mieszanym szczęściem. Po porażce z ekspansją na rynek zachodni (sprzedaż aktywów Eidosa) wydawało się, że chociaż rodzime produkcje przyniosą zyski i uznanie graczy. Już tegoroczny Babylon’s Fall pokazał, że wcale tak łatwo nie będzie. Teraz Square przygotowuje się do wydania kolejnej nowej marki, tym razem z nieco innym podejściem do tematu. Forspoken ma oferować rozbudowaną historię, otwarty świat i doświadczenie dla jednego gracza, a nie kolejną usługę dla nikogo. Nie da się jednak ukryć, że niemalże od pierwszych prezentacji czuć wśród graczy pewne wątpliwości. Te nie malały z każdym kolejnym zwiastunem. Nie pomogły również opóźnienia premiery. Czy z Forspoken dzieje się źle? Na to pytanie spróbowało odpowiedzieć demo. Po jego przejściu ja nadal nie wiem co myśleć.

Wersję demonstracyjną zaczynamy od krótkiego wprowadzenia fabularnego. Poznajemy w nim główną bohaterkę, która w wyniku niewyjaśnionych okoliczności przenosi się do magicznej krainy i nabywa moce. Po co, dlaczego, na jak długo? O tym przekonamy się dopiero w pełnej wersji gry. W demie znajdujemy się na średniej wielkości planszy. Zdecydowanie za małej, aby zbudować na niej solidnego sandboxa, ale też nieco większej niż typowe otwarte lokacje w liniowych grach. Główna mechanika jaką teraz poznajemy to walka. Tutaj mam sporo wątpliwości i tylko część z nich spada na kark specyfiki dema. Przede wszystkim rozpoczynając zabawę czułem ogromny mentlik. Fundamentem nie są konkretne ataki. Tych jest niewiele – podstawowy, dodatkowy i specjalny. Dwa ostatnie oczywiście muszą się chwilę ładować. Nie ma tutaj nic ponad absolutne minimum jakiego można oczekiwać od dużej gry.

Forspoken stawia na coś innego. Twórcy wymyślili sobie, że gracz będzie regularnie zmieniał zestaw ataków. W związku z tym mamy dwa rodzaje magii – na krótki i długi dystans. W obu przypadkach dostajemy trzy komplety ciosów. Trudno powiedzieć jak to będzie wyglądać w dalszej części gry. Już teraz jednak miałem spore problemy, aby w ogóle zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi. Pierwsze walki były więc mocno chaotyczne. Całe szczęście, że większość przeciwników stała jak kołki, a więc nie miałem dodatkowych trudności. Dopiero po jakimś czasie zrozumiałem co robię wybierając odpowiednią opcję z koła wyboru. To też nie jest specjalnie proste. Aby zmienić atak z dystansowego na odpowiednik miecza (w uproszczeniu, bo to oczywiście magia) najpierw trzeba wcisnąć R1, później L1, aby otworzyć kolejne koło wyboru i dopiero z niego wybrać to co nas interesuje. Nie jest wielką chwałą dla designu gry to, że potrzeba wprawy aby zmieniać broń. Do tego w tym czasie akcja nie pauzuje się automatycznie, tylko przez ok 2 sekundy zwalnia. Na późniejszym etapie, przy trudniejszych potyczkach, może to stanowić problem.

Nie będę więc ukrywać, że walka nie porwała mnie. W większości jest to wciskanie jednego przycisku i czekanie aż załadują się dwa inne, znacznie silniejsze. Nie ma w tym fantazji i polotu, którego można oczekiwać od takiej gry. Nie pomagał też kontroler od PS5. Wciskając R2 (podstawowy atak) czuć opór. To funkcjonalność pada, która przez wielu jest chwalona, ale w tym przypadku, kiedy prawy spust trzeba non stop wciskać, nie sprawdza się to najlepiej. Mam też wątpliwości w jakim kierunku będzie chciało pójść Forspoken. Rozbudowany system zmieniania zestawów ataków to na ten moment jedyna wyróżniająca się rzecz i obawiam się, że na tym deweloper będzie chciał się opierać. Nie jest to jednak mechanika, która jest udana. Zajmuje zbyt dużo czasu i już teraz wiem, że w pełnej wersji będę chciał szukać 1-2 kombinacji, między którymi będę przeskakiwać kiedy tylko gra to na mnie wymusi. Na razie więc nie czuję się zachwycony. Jeśli demo miało być reprezentatywne, w mojej opinii nie udało się to.

Dużo czasu poświęciłem na walkę, bo jej jest najwięcej w demie. Jego przejście zajmuje około 30-45 minut i to wtedy, kiedy chce się nieco rozejrzeć po okolicy. Niestety nie ma specjalnie czego podziwiać. Mapa jest pusta i zajmują ją głównie góry oraz pola. Samo przejście wersji demonstracyjnej to dojście do mostu, pokonaniu napotkanych tam wrogów i odwiedzenie trzech innych miejsc. W każdym czekała na nas banalna rzecz – skrzynia do otwarcia, statua do zobaczenia i odblokowanie nowej umiejętności. Na koniec bonusem jest wyzwanie, w którym musimy pokonać nieco większego potwora. Demo nie pokazało więc fabuły, ciekawszych walk czy oskryptowanych scen. To wyglądało raczej na najbardziej banalne zadania dodatkowe. Takie, które przy współczesnych realiach nie powinny spotkać się z akceptacją. W dodatku wypełnienie między nimi to nudne bieganie całkiem sporych dystansów.

Po demie mam więc dużo większe wątpliwości niż wcześniej. W walce na razie nie widzę niczego niezwykłego. Wręcz przeciwnie, mam lekkie obawy. Jeśli będą one tak skonstruowane, aby konieczne było wybieranie ataków pod wroga, może to się kiepsko skończyć. Do tego dochodzi otwarty i jednocześnie pusty świat, który odstaje od aktualnych trendów. Nawet grafika prezentuje się jedynie przyzwoicie. Widać, że Forspoken powstaje za długo i pozostaje obiema nogami w okresie przejściowym między generacjami. Przypominam, że PlayStation 5 pojawiło się już ponad dwa lata temu, a więc oczekiwania są nieco większe.

Aby zasiać chociaż odrobinę optymizmu napiszę, że demo nie pokazało wielu rzeczy jakie ma mieć pełna wersja. Może to po prostu bardzo słabo przygotowana próbka. Kto wie, możliwe że Square Enix wymyśliło ją w ostatniej chwili i deweloper musiał przygotować coś na kolanie. Doświadczenie podpowiada mi jednak, że jeśli przed premierą liczba wątpliwości jest tak duża, rzadko kiedy kończy się to dobrze. Jeśli więc chociaż przez chwilę pojawiła ci się myśl o pre-orderze, rekomenduję ponowne przemyślenie tego pomysłu. To nie musi być zła gra, w końcu wielokrotnie demo źle oddawało poziom finalnego produktu (w moim przypadku najczęściej było jednak odwrotnie – super wczesna próbka i znacznie słabsza pełna wersja). Mimo wszystko zdecydowanie odradzam nadmierne zaufanie do Luminous Productions i Square Enix. Japończycy na razie na to nie zapracowali.

PS. Jeśli kogoś nie zniechęcił ten playtest, polecam samemu przejść demo Forspoken. Znajdziecie je w PS Store.