recenzja-filmu-dziwny-swiat-od-disneya.-bylo-sobie-zycie

Recenzja filmu Dziwny świat od Disneya. Było sobie życie

Podróż do wnętrza Ziemi

Przed rokiem Disney zachwycił widzów jedną ze swoich najlepszych animacji w historii. Encanto zasłużenie odebrało wiele nagród, stając się wielkim komercyjnym sukcesem wytwórni, którą Disney od dawna potrzebował po kilku słabszych produkcjach. Dziwny świat miał podążyć tą samą ścieżką, tym bardziej że wyreżyserowanie filmu powierzono Donowi Hallowi, który stał za Wielką Szóstką oraz Rayą i ostatnim smokiem. Nie było więc szans, że kosztujący około 150 milionów dolarów film poniesie artystyczną klęskę. A jednak, ewidentnie Disney tym razem przedobrzył i zamiast wciągającego kina nowej przygody opowiadającej o sile rodziny, otrzymaliśmy mało angażującą historię z niezbyt dobrze poprowadzonym zwrotem akcji.

Podróż do wnętrza Ziemi, Recenzja filmu Dziwny świat od Disneya. Było sobie życie

Klan Klanów od lat uchodził za wielkich podróżników, którym niestraszne są żadne, nawet najgroźniejsze przygody. Jaeger Klan wraz z nastoletnim synem Oskardem wyruszają w niebezpieczną podróż, aby odkryć świat poza ich krainą otoczoną ze wszystkich stron górami. Po drodze Oskard odnajduje magiczną roślinę, z którą chce wrócić do domu. Na przeszkodzie stoi Jaeger, który stawia na swoim i wyrusza w dalszą drogę, porzucając swojego syna. Dwadzieścia pięć lat później Oskard jest jednym z największych farmerów tajemniczej rośliny, która zasila całe miasto. Wraz z żoną Meridian i synem Florianem żyją spokojnie, wykonując codzienne czynności. Ich spokój zakłóca nagłe pojawienie się burmistrz Callisto Mal, która uświadamia Oskarda, że odkryta przez niego roślina jest zagrożona. Wspólnie wyruszają do wnętrza krainy, aby odkryć zagrożenie. Nie spodziewają się jednak, że to co odkryją, na zawsze zmieni życie wszystkich mieszkańców miasta.

Początek odwołujący się do klasycznego kina nowej przygody skutecznie rozbudza nadzieję, że otrzymamy kolejną wciągającą opowieść w disneyowskim duchu. Nic jednak bardziej mylnego i gdy rozpoczyna się właściwa akcja, tempo zwyczajnie zwalnia aż do wielkiego finału. Twórcy zbyt duży nacisk położyli na tytułowy świat, który jest mało interesujący, a przez bezpłciowe i pozbawione jakiegokolwiek wyrazu stworzenia napotykane przez bohaterów, nie zapada w pamięci na długo. To jeden z największych rozczarowań najnowszej animacji Disneya, w której tak ważny element, został całkowicie położony. W wykreowanym świecie nie brakuje kreatywności, ale przez glutowatych mieszkańców i za bardzo plastyczne otoczenie, wygląda to wszystko raczej na wstępny szkic, niż finalną koncepcję.

Poczucie doświadczenia przygody z prawdziwego zdarzenia szybko się rozwiewa, a sytuacji nie ratuje zaskakujący zwrot akcji, który wyjaśnia pochodzenie dziwnego świata. Gdy zabieg jest bardzo ciekawy, to film nagle zmienia swoją koncepcję z rodzinnego dramatu, na ekologiczny manifest. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby oba wątki zostały poprowadzone równocześnie, ale gdy nagle twórcy próbują opowiadać o zgubnym wpływie człowieka na środowisku, nadmiernej eksploatacji naturalnych złóż oraz pogodzenia się z utratą udogodnień na rzecz ratowania „planety”, to wydaje się to pośpieszne, wymuszone i w żaden ciekawy sposób nie pogłębione. Doceniam samo przesłanie Dziwnego świata, ale zdecydowanie nie to, jak cały wątek został poprowadzony.