recenzja-filmu-niewidzialna-wojna.-wszystkie-grzechy-patryka-vegi

Recenzja filmu Niewidzialna wojna. Wszystkie grzechy Patryka Vegi

Narcyzm

Niewielu polskich reżyserów zasługuje na własne filmy biograficzne, ale co by nie mówić o Patryku Vegi, to zalicza się do tego wąskiego grona. Nie tylko ze względu na jego mniej lub bardziej wątpliwie jakościowo dzieła, ale liczne kontrowersje, które wywołuje swoją osobą i najróżniejszymi powiązaniami, głównie z organami ścigania. Jego biografia powinna być więc rasowym kinem akcji, inspirowanym amerykańskimi historiami o wielkich upadkach, które doprowadziły do bolesnego odbicia i nieoczekiwanego wzlotu. Na to jednak potrzeba odpowiedniego rzemieślnika, człowieka z wizją, którą odpowiednio przedstawiłby na ekranie. Niestety Patryk Vega nie ma takich umiejętności.

Narcyzm, Recenzja filmu Niewidzialna wojna. Wszystkie grzechy Patryka Vegi
Foto: Katarzyna Średnicka

Jest w tym coś zabawnego, że Vega nawet własną autobiografię potrafił całkowicie położyć. Z własnego życia wybrał jedynie te fragmenty, które najbardziej mu odpowiadały, przy tym tworząc najbardziej trywialny i nudny film biograficzny, jaki tylko można sobie wyobrazić. Zaczynamy więc od małego Patryka, który wychowuje się bez ojca, zaś matka ledwo wiąże koniec z końcem. Nie oczekujcie jednak większej dramaturgii, czy jakiegokolwiek obiektywizmu. To bardziej fabularna opowieść o życiu reżysera, niż faktyczna biografia. Gdy matka dowiaduje się, że jej syn chce zostać reżyserem, reaguje z takim samym entuzjazmem, jak gdy Patryk mówi jej, że zostanie muzykiem, czy dilerem. Taki obraz matki, wspierającej, kochającej, ale przy tym potrafiącej ukarać syna, zachował w pamięci Vega, albo chciał, żeby taką poznała ją publika.

Ciężko więc odróżnić czystą fikcję, od rzeczywistych wydarzeń, które zostały zniekształcone nie tylko przez ząb czasu, ale również perspektywę samego reżysera. Vega od najmłodszych lat marzył nie tylko o wielkiej karierze, będąc przekonanym o swojej wielkości, ale przede wszystkim zarobieniu niewyobrażalnej sumy pieniędzy. Był to jednak obusieczny miecz, bo wraz z górą kasy, przyszły wszystkie pokusy luksusowego życia. Vega zgodnie z obietnicą przedstawia swoje życie bez cenzury, przynajmniej subiektywnej. Pokazuje siebie z tej najgorszej strony, czyli pijaka, narkomana, złodzieja, oszusta i kobieciarza. Jest to zupełnie inny obraz reżysera od tego, który znamy z wywiadów na ściance podczas premier jego filmów.

Foto: Katarzyna Średnicka

Ukazanie siebie w takim świetle ma jednak swój większy cel. Vega jest teraz obecnie zupełnie innym człowiekiem (ale czy na pewno?), co również widać w jego twórczości. Choć filmowiec nadal szokuje, nie szczędzi brutalności, wulgaryzmów i nagości, ale w swoje dzieła wplata religijne wątki, podkreślające, że na pewnym etapie swojego życia Patryk Vega odnalazł Boga. Problem w tym, że w Niewidzialnej wojnie nie do końca potrafił połączyć wątek obsesyjnego dążenia do realizacji marzenia o wielkiej karierze, która przyniosła mu ogromny majątek, a całkowitą odmianą, objawiającą się zarówno zmianami mentalnymi, jak i cielesnymi.

  • Elektronika
    K